Sława budowli

Architektura może bardziej niż inne dziedziny sztuki, a w każdym razie wyraźniej i w pełniejszym stopniu jest zwierciadłem każdej epoki. Kształtują ją różnorodne warunki i czynniki: gusty estetyczne, moda, potrzeby użytkowników i możliwości techniczne, a także względy ekonomiczne, społeczne i polityczne. Toteż sama również jest wyrazem wszystkich tych aspektów rzeczywistości, fotografią swoich czasów. „Bez względu na to, w jakim stopniu dany okres stara się zataić swój charakter – pisze Giedion – jego rzeczywista natura ujawni się w architekturze, obojętnie czy będą to oryginalne formy wyrazu, czy usiłowania naśladownictwa minionych epok”. (S. Giedion)

W większym stopniu niż pozostałe dziedziny sztuki, w sposób bardziej oczywisty i powszechnie widoczny architektura utrwala i symbolizuje dzieje społeczeństw, narodów i państw, jest pomnikiem i portretem historii. Wspaniały kościół Hagia Sophia (Mądrości Bożej) w Konstantynopolu to pomnik panowania Justyniana I, świadectwo potęgi politycznej i rozkwitu kulturalnego jego imperium. Groźne mury miasta Avila są pamiątką długich i krwawych walk hiszpańskiego rycerstwa z Maurami. Świetność kulturalną doby renesansu w Polsce najpiękniej dokumentują Kaplica Zygmuntowska i Zamek Królewski na Wawelu.

Piękne budowle stanowią od wieków ozdobę i chlubę miast, są nosicielami tradycji, legendy i sławy. Niech raz jeszcze zabierze głos Alberti: „Grobowiec Jowisza dał początek sławie wyspy Krety. A wyspa Delos była ceniona nie tyle z powodu wyroczni Apollina, ile z powodu pięknego wyglądu miasta i wspaniałości świątyni. Ileż powagi przysporzyło budownictwo imperium i imieniu rzymskiemu. I nic więcej nie dodam do tego, jak tylko to, że my dzięki rozsianym wszędzie grobowcom i szczątkom dawnej świetności widzimy dowody pozwalające wierzyć w wiele rzeczy, o których mówią dziejopisarze, a które bez tych dowodów wydawałyby się niewiarygodne. Tukidydes wielce pochwalał przezorność starożytnych, którzy tak upiększali swoje miasta wszelkiego rodzaju budowlami, że dzięki tym budowlom ich potęga wydawała się znacznie większa, niż była w rzeczywistości. A któż spośród największych i najbardziej rozsądnych książąt, których główną myślą i troską było zachowanie na wieczne czasy imienia swego i swoich potomnych, nie posługiwał się architekturą?” (L. B. Alberti, Ksiąg dziesięć o sztuce budowania. Warszawa 1960).